Untitled Document
BAR POD WAMPEM - forum Janusza Radka Strona Główna BAR POD WAMPEM - forum Janusza Radka
Oficjalne forum Janusza Radka

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: mayrla
2007-03-07, 11:14
Teatr i my-czyli nasze ulubione spektakle
Autor Wiadomość
Sabcia 
Stały bywalec...


Wiek: 28
Dołączyła: 21 Lip 2007
Posty: 947
Skąd: Mielec/Rumunia
Wysłany: 2009-05-13, 15:57   
   Ulubiona płyta Janusza Radka: Dziękuję za miłość
   Ulubiony recital Janusza Radka: Królowa Nocy
   Ulubiony utwór z płyt Janusza Radka: Dobranoc
   Ulubiony utwór z recitali Janusza Radka: Tango
   Inny ulubiony utwór Janusza Radka: Belle


gogok napisał/a:
Geniusz czy nie, ale w roli Upiora właśnie jego chcę zobaczyć :mrgreen: i liczę na to, że trafię akurat na obsadę z jego udziałem! Już niecierpliwie odliczam tygodnie <tuptup>


Zobaczyć nie zaszkodzi ale gorzej się rozczarować. Nie wiem co padło dyrektorowi Romy na słuch że odrzucił Łukasza Dziedzica, któremu Damian Aleksander nie dorównuje do pięt. Według mnie polski Upiór jest mocno przereklamowany jak i pan Aleksander, który okropnie fałszuje i nie ma predyspozycji głosowych do grania Upiora.
Mi się jego interpretacja nie podoba a drugim minusem są teksty, bardzo odbiegające od oryginału.
Tak poza tym to uwielbiam ten musical ale niestety nie po polsku. I mam nadzieję że sequel nie dojdzie do skutku, bo Webber ma doprawdy dziwne pomysły. Szkoda że jego kot nie skasował mu wcześniej całości tekstu <hahaha>
 
Canis_Luna 
Stały bywalec...



Wiek: 29
Dołączyła: 18 Sty 2007
Posty: 1090
Skąd: Oświęcim
Wysłany: 2009-05-13, 22:29   
   Ulubiona płyta Janusza Radka: Z ust do ust
   Ulubiony recital Janusza Radka: Królowa Nocy
   Ulubiony utwór z płyt Janusza Radka: Za nic więcej
   Ulubiony utwór z recitali Janusza Radka: Casino Royal
   Inny ulubiony utwór Janusza Radka: Absolve


Sabcia napisał/a:
polski Upiór jest mocno przereklamowany


Tu nie mogę się z Toba zgodzić. Na żywo to było jedno z najmagiczniejszych (jest takie słowo w ogóle?) dwóch godzin w moim życiu. I praktycznie niczym nie ustępuje wersji filmowej z 2004 roku, którą obie tak bardzo lubimy. Wręcz przeciwnie, pokazuje, że Butler nie jest jedynym słusznym Upiorem <chytry> <lol2> a pan Tomasz Steciuk wypadł w tej roli wręcz świetnie. Nasza Christie (grana przez Paulinę Janczak) była o wiele bardziej urocza niż Emmy Rossum, a Raoul (Piotr Domalewski) nie był tak hm.. upierdliwy? <:D> Mogę wręcz powiedzieć że miałam po spektaklu dylemat komu bardziej kibicowałam, Raoulowi czy Upiorowi? Pozostałam wierna Upiorowi ale dziękuję panu Domalewskiemu, że wlał w moje serducho sympatię do Raoula, czego nie udało się zrobić Patrickowi Wilsonowi.
I jak już mówiłam cieszę się, że trafiłam na obsadę, w której nie grał nikt znany :mrgreen:
Sabcia napisał/a:
a drugim minusem są teksty, bardzo odbiegające od oryginału

Chyba mówimy o dwóch różnych musicalach w takim razie. Byłam, słyszałam, a libretto oryginalne znam już na pamięć. Jestem w stanie przysiąc, że polskie tłumaczenie było wierne i zadowalające.
To trudna sztuka przetlumaczyć libretto tak, żeby zgadzało się, co do linijki z muzyką a przy tym zachować sens całego przedsięwzięcia. Twórcy polskiego libretto wywiązali się z zadania celująco.
Sabcia napisał/a:
Nie wiem co padło dyrektorowi Romy na słuch że odrzucił Łukasza Dziedzica

Nie wiem, nie znam się, ale operujący barytonem Łukasz Dziedzic nie wpasowałby się chyba głosem w partię Upiora pisaną pod tenor? <chytry>
_________________
"Some say I'm crazy
I guess I'll always be"
 
 
Sabcia 
Stały bywalec...


Wiek: 28
Dołączyła: 21 Lip 2007
Posty: 947
Skąd: Mielec/Rumunia
Wysłany: 2009-05-13, 22:40   
   Ulubiona płyta Janusza Radka: Dziękuję za miłość
   Ulubiony recital Janusza Radka: Królowa Nocy
   Ulubiony utwór z płyt Janusza Radka: Dobranoc
   Ulubiony utwór z recitali Janusza Radka: Tango
   Inny ulubiony utwór Janusza Radka: Belle


Canis ja do pana Steciuka nic nie mam, rozchodzi mi się o Damiana Aleksandra.
Canis_Luna napisał/a:
I praktycznie niczym nie ustępuje wersji filmowej z 2004 roku, którą obie tak bardzo lubimy. Wręcz przeciwnie, pokazuje, że Butler nie jest jedynym słusznym Upiorem <chytry> <lol2>

Nigdy nie twierdziłam że Gerard Butler jest jednym słusznym Upiorem <jezyk> Słyszałam ich kilku i szalenie podobał mi się Thomas Borchert i Uwe Kroeger :mrgreen:
Jeden pan jest barytonem, drugi zaś tenorem.
Canis_Luna napisał/a:
Nie wiem, nie znam się, ale operujący barytonem Łukasz Dziedzic nie wpasowałby się chyba głosem w partię Upiora pisaną pod tenor? <chytry>

Łukasz Dziedzic jak najbardziej wpasowałby się głosem bo Upiór jest napisany pod baryton tudzież tenor, więc zarówno jeden jak i drugi z powodzeniem może grać tą rolę.
Gerard Butler jest barytonem <:D>
 
Canis_Luna 
Stały bywalec...



Wiek: 29
Dołączyła: 18 Sty 2007
Posty: 1090
Skąd: Oświęcim
Wysłany: 2009-05-14, 17:05   
   Ulubiona płyta Janusza Radka: Z ust do ust
   Ulubiony recital Janusza Radka: Królowa Nocy
   Ulubiony utwór z płyt Janusza Radka: Za nic więcej
   Ulubiony utwór z recitali Janusza Radka: Casino Royal
   Inny ulubiony utwór Janusza Radka: Absolve


Sabcia napisał/a:
Gerard Butler jest barytonem

Ja czytałam na jednej z jego stron, że jest tenorem. To samo powiedział zresztą o nim mistrz Webber w jednym z wywiadów, które czytałam.
Sabcia napisał/a:
Canis ja do pana Steciuka nic nie mam, rozchodzi mi się o Damiana Aleksandra.

Ja wiem, usiłowałam po prostu przedstawic i obronic swoje stanowisko co do polskiego Upiora :wink:
Sabcia napisał/a:
Nigdy nie twierdziłam że Gerard Butler jest jednym słusznym Upiorem

ale ja tak uwazalam przez dlugi czas po obejrzeniu filmu <lol2> , do tego stopnia ze stwierdzilam, ze tworzenie polskiej wersji musicalu to profanacja. Na szczescie wyroslam z tego twierdzenia. No i udalo mi sie polska wersje zobaczyc wiec jest pelnia szczescia :mrgreen:
_________________
"Some say I'm crazy
I guess I'll always be"
 
 
Sabcia 
Stały bywalec...


Wiek: 28
Dołączyła: 21 Lip 2007
Posty: 947
Skąd: Mielec/Rumunia
Wysłany: 2009-05-14, 18:07   
   Ulubiona płyta Janusza Radka: Dziękuję za miłość
   Ulubiony recital Janusza Radka: Królowa Nocy
   Ulubiony utwór z płyt Janusza Radka: Dobranoc
   Ulubiony utwór z recitali Janusza Radka: Tango
   Inny ulubiony utwór Janusza Radka: Belle


Canis_Luna napisał/a:
Ja czytałam na jednej z jego stron, że jest tenorem. To samo powiedział zresztą o nim mistrz Webber w jednym z wywiadów, które czytałam.


To Webberowi chyba słoń na ucho nadepnął bo Butler to okaz barytonu :mrgreen: <hahaha> Śpiewa za nisko jak na tenora <jezyk>
 
Canis_Luna 
Stały bywalec...



Wiek: 29
Dołączyła: 18 Sty 2007
Posty: 1090
Skąd: Oświęcim
Wysłany: 2009-05-14, 21:17   
   Ulubiona płyta Janusza Radka: Z ust do ust
   Ulubiony recital Janusza Radka: Królowa Nocy
   Ulubiony utwór z płyt Janusza Radka: Za nic więcej
   Ulubiony utwór z recitali Janusza Radka: Casino Royal
   Inny ulubiony utwór Janusza Radka: Absolve


No dobra, mnie też musiał nadepnąć na ucho, bo w przeciwieństwie do pana Webbera w ogóle się na tym nie znam. Swoją drogą, chciałabym, żeby mi słoń nadepnął tak jak p. Webberowi, żebym potrafiła tworzyć TAKĄ muzykę.
_________________
"Some say I'm crazy
I guess I'll always be"
 
 
HexeVonKroeger 
Zabłąkana duszczyczka...



Dołączyła: 26 Sty 2009
Posty: 22
Wysłany: 2009-06-01, 23:54   

Canis_Luna napisał/a:

Sabcia napisał/a:
a drugim minusem są teksty, bardzo odbiegające od oryginału

Chyba mówimy o dwóch różnych musicalach w takim razie. Byłam, słyszałam, a libretto oryginalne znam już na pamięć. Jestem w stanie przysiąc, że polskie tłumaczenie było wierne i zadowalające.
To trudna sztuka przetlumaczyć libretto tak, żeby zgadzało się, co do linijki z muzyką a przy tym zachować sens całego przedsięwzięcia. Twórcy polskiego libretto wywiązali się z zadania celująco.



Twórca był jeden, Daniel Wyszogrodzki. Oryginalne libretto równiez znam na pamieć i dam się poszatkować w drobne słupki za to, że w "Music of the night" nie było nic o przeczuwaniu rozmiarów. A takie kwiatki jak "zimny dzwon" w "Szkoda że cię nie ma tu" (kurde, tego dzwonu nikt nie macał, ten dzwon bił, oznajmując czyjś zgon! Tłumacz nie wie co to passing bell?), czy w tym samym utworze "wybacz mi i dodaj sił" (co, na brodę Zeusa, miałby ów nieboszczyk ojciec mianowicie wybaczać?) regularnie stawiają mi włosy dęba ilekroć tego słucham.

Z lepszych pereł, rzuconych przez pana Wyszogrodzkiego przed takie zlośliwe i wybredne wieprze jak ja:

Why So Silent:

Zanim pokłon złożę Wam,
Radzę słuchać moich rad-
Są klęski bowiem gorsze, niż żyrandol, który spadł!

Pokłon? Upiór przyszedł tam GROZIĆ a nie pokornie się kłaniać!

Twisted Every Way:

Tak i tak jest źle
odpowiedź jaką dać
czy aby dalej żyć
o życie muszę grać

No... to jest delikatnie mówiąc nielogiczne, bo przecież schwytanie upiora to nie jest dla niej osobiście kwestia życia lub śmierci. Wręcz przeciwnie, większe szanse na przeżycie miałaby nie uczestnicząc w pułapce zastawianej przez Raoula. (W oryginale Krycha pytała czy musi zaryzykować życie, aby móc żyć. )


o tak, ja zgadzam się
na szalę rzucić śpiew
w operze od upiora...'

Jasne. Dowcip polega na tym że Krysia jest w rozterce, nie wiedząc jak ma postąpić. Wie że Upiór jest mordercą i trzeba go schwytać, a jednak jakaś część jej jestestwa się przed tym opiera ze wszystkich sił. O tym własnie mówi ten utwór, wiec entuzjastyczna a nagła zgoda Christine nie ma kompletnie sensu i nijak ma się do wersów oryginalnych, w których Krycha zastanawiala sie co jeszcze złego sie zdarzy jeśli się zgodzi. I co to jest "opera od upiora"? Mam wrażenie że się tłumaczowi liczba sylab zgodzić nie chciała więc wbił to nieszczęsne "od" niezupełnie z sensem.

I tak dalej, i tak dalej. Nie będę całego libretta rozbierać na kawałki, powiem tylko że zły to przekład który nie przekazuje wiernie znaczenia każdego utworu.
_________________
Die Furcht ist mein Mantel, die Nacht mein Revier. Ich bin eine Hexe...
 
Canis_Luna 
Stały bywalec...



Wiek: 29
Dołączyła: 18 Sty 2007
Posty: 1090
Skąd: Oświęcim
Wysłany: 2009-06-03, 22:11   
   Ulubiona płyta Janusza Radka: Z ust do ust
   Ulubiony recital Janusza Radka: Królowa Nocy
   Ulubiony utwór z płyt Janusza Radka: Za nic więcej
   Ulubiony utwór z recitali Janusza Radka: Casino Royal
   Inny ulubiony utwór Janusza Radka: Absolve


Nie chodziło mi o to, że przekład jest idealny kropka w kropkę jak oryginalny, ale oddaje sens musicalu a to chyba najważniejsze.
Gdybyśmy myśleli wszyscy takimi kategoriami jak Wy mi tu przedstawiacie to można by się tak samo przyczepić Kotów, Rocky Horror Show, a nawet Jesus Christ Superstar. Nie popadajmy w paranoję. Nie da się wszystkiego tak idealnie przetłumaczyć, żeby każde słówko się zgadzało z librettem oryginału a w dodatku pasowało do muzyki i dało się zaśpiewać. Sens został zachowany i jest zadowalający. Poza tym nie wydaję mi się, że na Upiora w operze wybierają się ludzie, którzy nigdy o nim nie słyszeli i nie mają pojęcia o co w nim chodzi, żeby pogubić się w fabule wskutek wyciaganych wlasnie na swiatlo dzienne niedociagniec.
a teraz się pobawię w "adwokata" bardzo chetnie :mrgreen: :
Cytat:
Why So Silent:

Zanim pokłon złożę Wam,
Radzę słuchać moich rad-
Są klęski bowiem gorsze, niż żyrandol, który spadł!

Pokłon? Upiór przyszedł tam GROZIĆ a nie pokornie się kłaniać!

Upiór groził, straszył, wykorzystywał swoją złą sławę - owszem.. poza tym wydawal mi sie byc czlowiekiem dosc ironicznym. Byl msciwy a przy tym zlosliwy. Moze wiec ow "poklon" to ironia? <chytry>
HexeVonKroeger napisał/a:
I co to jest "opera od upiora"? Mam wrażenie że się tłumaczowi liczba sylab zgodzić nie chciała więc wbił to nieszczęsne "od" niezupełnie z sensem.


"Don Juan Triumfujący" ?? Czyż to nie była "opera OD Upiora"? W końcu to Upiór ją napisał, nieprawdaż? Ją, tę operę, a raczej libretto do niej Krysia, Raoul i spółka dostali podczas balu maskowego OD Upiora. Tłumacz napisał więc "opera od Upiora" a nie "libretto opery od Upiora" żeby mu się liczba sylab zgadzała <chytry> A to właśnie w nim, w Don Juanie, wedle planu Raoula, Krysia miała zaśpiewać by
HexeVonKroeger napisał/a:
aryzykować życie, aby móc żyć.

bo ja tak właśnie rozumiem ów przetłumaczony fragment
HexeVonKroeger napisał/a:
czy aby dalej żyć
o życie muszę grać

sens jest ten sam choc zmiana kolejnosci.
"Zaryzykować życie" = "o życię muszę grać"
"aby móc żyć" = "aby dalej życ"

:mrgreen:
_________________
"Some say I'm crazy
I guess I'll always be"
 
 
HexeVonKroeger 
Zabłąkana duszczyczka...



Dołączyła: 26 Sty 2009
Posty: 22
Wysłany: 2009-06-03, 22:26   

Canis_Luna napisał/a:
Nie chodziło mi o to, że przekład jest idealny kropka w kropkę jak oryginalny, ale oddaje sens musicalu a to chyba najważniejsze.
Gdybyśmy myśleli wszyscy takimi kategoriami jak Wy mi tu przedstawiacie to można by się tak samo przyczepić Kotów, Rocky Horror Show, a nawet Jesus Christ Superstar. Nie popadajmy w paranoję. Nie da się wszystkiego tak idealnie przetłumaczyć, żeby każde słówko się zgadzało z librettem oryginału a w dodatku pasowało do muzyki i dało się zaśpiewać.


Alez ja nie wymagam przekładu słowo w słowo, bo to niemożliwe. wymagam jedynie zachowania ZNACZENIA oryginału.

Cytat:
Sens został zachowany i jest zadowalający. Poza tym nie wydaję mi się, że na Upiora w operze wybierają się ludzie, którzy nigdy o nim nie słyszeli i nie mają pojęcia o co w nim chodzi, żeby pogubić się w fabule wskutek wyciaganych wlasnie na swiatlo dzienne niedociagniec.


Otoż nie, sens nie we wszystkich fragmentach został zachowany, a na Upiora chodza także ludzie którzy nie mają bladego pojęcia o czym to jest. A libretto ma bycćzrozumiale dla WSZYSTKICH widzów, nie tylko tych, ktorzy dzieło Webbera znają na pamięć.


Cytat:
a teraz się pobawię w "adwokata" bardzo chetnie :mrgreen: :
Cytat:
Why So Silent:

Zanim pokłon złożę Wam,
Radzę słuchać moich rad-
Są klęski bowiem gorsze, niż żyrandol, który spadł!

Pokłon? Upiór przyszedł tam GROZIĆ a nie pokornie się kłaniać!

Upiór groził, straszył, wykorzystywał swoją złą sławę - owszem.. poza tym wydawal mi sie byc czlowiekiem dosc ironicznym. Byl msciwy a przy tym zlosliwy. Moze wiec ow "poklon" to ironia? <chytry>


A, przepraszam, cokolwiek na to wskazuje?

Cytat:
HexeVonKroeger napisał/a:
I co to jest "opera od upiora"? Mam wrażenie że się tłumaczowi liczba sylab zgodzić nie chciała więc wbił to nieszczęsne "od" niezupełnie z sensem.


"Don Juan Triumfujący" ?? Czyż to nie była "opera OD Upiora"? W końcu to Upiór ją napisał, nieprawdaż? Ją, tę operę, a raczej libretto do niej Krysia, Raoul i spółka dostali podczas balu maskowego OD Upiora. Tłumacz napisał więc "opera od Upiora" a nie "libretto opery od Upiora" żeby mu się liczba sylab zgadzała <chytry>


Dowcip polega na tym ze tu nie chodzi o Don Juana, tylko o Operę Populaire, co jasno wynika z oryginału.


Cytat:
A to właśnie w nim, w Don Juanie, wedle planu Raoula, Krysia miała zaśpiewać by
HexeVonKroeger napisał/a:
aryzykować życie, aby móc żyć.

bo ja tak właśnie rozumiem ów przetłumaczony fragment
HexeVonKroeger napisał/a:
czy aby dalej żyć
o życie muszę grać

sens jest ten sam choc zmiana kolejnosci.
"Zaryzykować życie" = "o życię muszę grać"
"aby móc żyć" = "aby dalej życ"


Gra o życie to nie to samo co ryzykowanie życiem, chciałam zauważyć. Dalece nie to samo.
_________________
Die Furcht ist mein Mantel, die Nacht mein Revier. Ich bin eine Hexe...
 
Canis_Luna 
Stały bywalec...



Wiek: 29
Dołączyła: 18 Sty 2007
Posty: 1090
Skąd: Oświęcim
Wysłany: 2009-06-04, 19:52   
   Ulubiona płyta Janusza Radka: Z ust do ust
   Ulubiony recital Janusza Radka: Królowa Nocy
   Ulubiony utwór z płyt Janusza Radka: Za nic więcej
   Ulubiony utwór z recitali Janusza Radka: Casino Royal
   Inny ulubiony utwór Janusza Radka: Absolve


Cytat:
Dowcip polega na tym ze tu nie chodzi o Don Juana, tylko o Operę Populaire, co jasno wynika z oryginału.

Skoro jest Etopiryna od Goździkowej to może być i opera od Upiora... krótki, prosty komunikat że chodzi o tę rzecz a nie inną i potocznie tak się mówi... no, ale może to być moja nadinterpretacja.
HexeVonKroeger napisał/a:
A, przepraszam, cokolwiek na to wskazuje?

bo Upiór taki po prostu był?
Samo to że zwracał się do dyrektorów per "monsieurs" było dość ironiczne bo przeciez wiadomo było, że ich nie szanował. Nie wszystko musimy mieć podane jak na tacy, aby powyciągać wnioski.
Czyż dla Carlotty nie był złośliwy i nieprzyjemny?
W Upiorze Joela Schumachera mimika Upiora, kiedy wspominał o dyrektorach i Carlotcie wskazywała na to, że "ma ich w głebokim poważaniu", skąd o ironię można go posądzać przy wspomnianym "pokłonie".
HexeVonKroeger napisał/a:
a na Upiora chodza także ludzie którzy nie mają bladego pojęcia o czym to jest

ale z jakiegoś powodu na spektakl się wybrali. Jeśli przyszli z kimś to zapewne ów ktoś choć piąte przez dziesiąte wyjaśnił im o czym spektakl jest lub sami sie tym zainteresowali.
Wszelkie nieścisłości w libretcie będą zauważone raczej przez tych, którzy spektakl znają - tak ja Ty.
HexeVonKroeger napisał/a:
Gra o życie to nie to samo co ryzykowanie życiem, chciałam zauważyć. Dalece nie to samo.

Zazwyczaj kiedy sie o coś gra to czymś się ryzykuje.

A spierać i przegadywać się w ten sposób możemy do końca świata i jeden dzień dłużej, bo ja zdania nie zmienię :mrgreen:
_________________
"Some say I'm crazy
I guess I'll always be"
 
 
majlen 
Rezydent przy barze...



Wiek: 26
Dołączyła: 03 Mar 2007
Posty: 1692
Skąd: Tomaszów Mazowiecki
Wysłany: 2009-06-08, 17:07   
   Ulubiona płyta Janusza Radka: Serwus Madonna
   Ulubiony recital Janusza Radka: Królowa Nocy
   Ulubiony utwór z płyt Janusza Radka: Wiersze wojenne
   Ulubiony utwór z recitali Janusza Radka: Pieśń Puka
   Inny ulubiony utwór Janusza Radka: Wielka woda


A ja pare dni temu bylam na "Ławeczce", w której grała Izabela Noszczyk i Dariusz Taraszkiewicz ^^
jak się okazało, pani Noszczyk jest absolwentką mojego liceum i chodziła do klasy razem z Izą Kuną - grala wczesniej w teatrze w Kaliszu, teraz mozna ja zobaczyc w Teatrze Jaracza w Lodzi np w Otello
Ławeczka naprawde fajna ^^

byl chyba nawet film http://laweczka.filmweb.pl/

to tak, zupelnie a propos powyzszych wypowiedzi xD
_________________
Someday girl I don't know when
we're gonna get to that place
Where we really want to go
and we'll walk in the sun
But till then tramps like us
baby we were BORN TO RUN
 
 
Daguchna 
Zabłąkana duszczyczka...



Wiek: 27
Dołączyła: 13 Lis 2006
Posty: 66
Skąd: Jelenia Góra
Wysłany: 2009-08-17, 19:05   
   Ulubiona płyta Janusza Radka: Królowa Nocy
   Ulubiony utwór z płyt Janusza Radka: Pocztówka z Avignon
   Ulubiony utwór z recitali Janusza Radka: Sur le pont d'Avignon
   Inny ulubiony utwór Janusza Radka: Dzień w kolorze śliwkowym


majlen napisał/a:
Ja dzis zawitalam na spektakl "Klątwa" Wyspiańskiego w Teatrze Nowym w Łodzi. I powiem tak, nie ma co sie sugerowac recenzjami, bo niektore sa ekhm <zniesmaczony> <zniesmaczony> <zniesmaczony> zal... Jak dla mnie ciekawa scenografia (wszystko na paletach, do tego na czesci krzesel 'wybieg' ku samej gorze i wielki krzyz podswietlany na czerwono krzyz), czesc publicznosci na scenie, aktorow hmm 6tka (?) na scenie caly czas, a mimo to wiadomo, kiedy jaka scena, kto z kim jak i gdzie (!) tzn - plebania, pole, stos - bez zmiany scenografii jakiejkolwiek... no prawie. Jednak na minus - nakladanie sie glosow aktorow, spiewu i tupania kompletnie uniemozliwia zrozumienie, do tego wszystko gwarą, a no i przed obejrzeniem polecalabym jednak zapoznanie sie z jakims streszczeniem "Klątwy" Wyspianskiego. Gra aktorska - gloowna bohaterka - Joanna Niemirska - super, głos najbardziej i śpiew... przyciagal. A... tak ze znańszych to Piotr Żukowski - grał w 'Czasie honoru' i 'Jutro idziemy do kina'.
Szkoda ze publicznosc wprawila mnie w zazenowanie ;/ jakby nigdy nie widziala kobiety w samej bieliznie i nie slyszala slowa 'suka' - za cytat przepraszam.
w skali od 1 do 6 jak dla mnie na 4 :)

[ Dodano: 2009-02-27, 22:13 ]
a... i przez ten wybieg i ogolnie scenograife wszystko sie takie blizsze wydaje... ja siedzac w pierwszym rzedzie siedzacac slyszalam skrzypienie butow przechodzacego obok aktora ;)


Łomatko. Przeczytałam i wygląda na to, że to ta sama inscenizacja, którą niegdyś grał Teatr Norwida w Jeleniej. W związku z tym nie mogę się zgodzić z koleżanką i jeżeli jakimś cudem ktoś trafi jeszcze na ten spektakl, niech lepiej idzie na piwo. Straszliwa nuda, aktorzy grają nieprzekonująco, a najbardziej dramatyczne sceny wyglądają po prostu śmiesznie...
_________________
"Ja mam rzekomo trochę wdzięku,
ty masz jaskrawo smutne oczy.
Znajdzie się zatem jakiś powód
żeby się sobą zauroczyć..."
 
Prosiaczek 
100% Radkoholik!



Dołączyła: 19 Lis 2006
Posty: 3260
Skąd: 51°57'N, 20°8'E
Wysłany: 2009-11-27, 14:41   
   Ulubiona płyta Janusza Radka: Dziękuję za miłość
   Ulubiony recital Janusza Radka: Dom za miastem
   Ulubiony utwór z płyt Janusza Radka: Jeszcze raz
   Ulubiony utwór z recitali Janusza Radka: Misja Albatros
   Inny ulubiony utwór Janusza Radka: Ramona


Majlenko, a nie był to czasem Piotr Żurawski (nie Żukowski) ? Bo że jako, że tak powiem, wściekła obsesjonistka 'Czasu Honoru' nie wyczaiłam tam takiego pana. A Żurawski by się zgadzał. Tak samo w 'Jutro idziemy do kina'.


Ja też się troszkę poprodukuję o niedawno odwiedzonych warszawskich planach. Bo jak jeszcze nie wspominałam, przeprosiłam się z nimi i teraz wiem, że już dawno powinnam to zrobić. Postanowiłam na początek pokierować się wyborem spektaklów pod kątem aktorów, przy okazji również nadrabiając poszczególne pozycje ze spisów na Wiki, czy Filmwebie. Nie będzie trudno wywnioskować, kto głównie przyciągnął mnie do niżej wymienionych spektaklów.
Sztuki, myślę, warte uwagi jak się potem okazało zostały wyreżyserowane przez tego samego człowieka. Patrząc na ich tematykę widać, że Michał Siegoczyński lubi dobierać sytuacje, kiedy bohaterowie walczą z bardzo bliskimi każdemu człowiekowi uczuciami, czym niewątpliwie oddziałuje głównie na psychikę widza. Czasem prowadzi z widzem swojego rodzaju (psycho)terapię, czasem potrafi jednak dobić a w ogarniętym psychicznie widzu uruchomić burzę mózgu i kontemplację jeszcze długo po zakończeniu spektaklu.


'Elling' w Teatrze Praga
Reżyseria: Michał Siegoczyński
Na podstawie scenariusza Axela Hellsteniusa
Muzyka: The Calog
Obsada (wiadomo, że do jednej postaci często przypisanych jest kilku aktorów, ale podam tych, którzy grali w 'moim'): Tomasz Karolak, Jarosław Boberek, Antoni Pawlicki, Monika Pikuła

Dwaj pensjonariusze zakładu dla osób z problemami osobowości dostają zadanie zainstalowania się w codziennej rzeczywistości. Śmiertelnie przerażeni i zagubieni zapewniają się nawzajem: [i]jesteśmy przecież twardymi facetami, a najbardziej boją się braku akceptacji i miłości. Pewnego dnia pod drzwiami mieszkania znajdują skondensowaną rozpacz. Muszą pomóc i ta konieczność rozpoczyna zupełnie nowy rozdział ich życia.[/i]


Rzecz dzieje się w Norwegii. Te problemy osobowości bohaterów to nic innego jak niezrównoważenie psychiczne, tak sądzę- skoro cały czas była mowa o wyjściu 'z zakładu'. Siel (Tomasz Karolak) i Elling (Jarosław Boberek) biorą udział w projekcie 'Początek' [zdaje się], który polega na pomaganiu takim ludziom w zainstalowaniu się w społeczeństwie. Dostają mieszkanie i mają je urządzić, potem muszą zacząć wychodzić również na zewnątrz. Do mieszkania tego własnych kluczy jednak nie mają. Przez spory czas przysłuchujemy się filozoficznym rozmowom panów o świecie, o ludziach, i mniej filozoficznymi o sobie samych. Opiekę i kontrolę nad nimi sprawuje Frank (Antoni Pawlicki)- pracownik socjalny, człowiek światowy, mający w zasadzie wszystko, łącznie z żoną, zdawać by się mogło mający predyspozycje do instruowania swoich podopiecznych. Frank poza rolą instruktora, jest również kimś w rodzaju spowiednika i poradnika, zwłaszcza Siela, który bardzo lubi rozmawiać o kobietach, ale nie wie jak rozmawiać z nimi i jak je podrywać. Także wykonując tę wdzięczną robotę Frank wpada do nich i wypada, kiedy tylko mana to chęć i czas. Czasem wymuszając na nich pewne sytuacje i rozmowy na dane tematy np. obejrzanego wspólnie filmu.. Pewnego razu bohaterowie znajdują przed drzwiami kobietę- Reidun (Monika Pikuła). Okazuje się, że poza nie umiejętnością radzeniem sobie z problemami, jest w ciąży. Summa summarum zaczyna ona umawiać się z Sielem. Przyjdzie też moment kiedy Elling zacznie robił karierę śpiewającego poety. Potem wspólnie (we trójkę) wybierają się w podróż poślubną samochodem nad może. To jest przełomowy moment w ich odnajdywaniu się. W spektaklu mamy również piosenki. Fajny i sympatyczny utwór o kochaniu wykonują Tomek z Moniką Bohaterowie, największe wrażenie robi jednak utwór Jarka i jego wykonanie.
Pod przykrywką czasem zabawnych scen, kryje się jednak dramat ludzi znajdujących się w sytuacji bohaterów i pokazuje m.in. ich jakże inne myślenie od naszego oraz jaką krzywdę robi się im umieszczając ich w zakładach specjalistycznych. A postać Franka- chyba nie jest mniej tragiczna niż pozostałych. W pewnym momencie, choć dość epizodycznym role się odwracają to Elling i Siel zaczynają uświadamiać mu co powinien zrobić ze swoim życiem. Na sam finał, kiedy wszystko w życiu Ellinga i Siela wydaje się szczęśliwie kończyć lub w zasadzie dopiero zaczynać, życie Franka właśnie zaczyna się walić. Jednym zdaniem wywołuje u widzów wydobycie z siebie niosącego się po publiczności czegoś w rodzaju cichego 'buuuu'. Bohaterowie starają się szybko miłymi słowami to zatuszować, ale nie jest to takie proste. Efekt niedokończenia lub raczej celowego zaprzestania opowiadania w tym momencie jest bardzo właściwy i zachęca na poznanie ciągu dalszego.
Scena malutka, o bardzo specyficznym układzie (tak w dole jak w teatrze greckim, z tym, że krzesła tylko w 4 czy 5 rzędach i tylko po dwóch przeciwległych bokach). Wszyscy aktorzy są widoczni podczas spektaklu, ale gdy akurat nie grają siadają po prostu na krześle w zacienieniu, więc absolutnie nie przeszkadzają. Mała przestrzeń, wszystko jest tak blisko, tym bardziej widz czuje się jak wścibski podglądacz życia innych.




HollyDay w Teatrze Studio
Reżyseria: Michał Siegoczyński
Muzyka: The Calog
Obsada: Magdalena Boczarska, Piotr Wawer, Antoni Pawlicki, Ewa Błaszczyk, Mirosław Zbrojewicz, Kamil Czarnecki (rola bardzo mała; akurat za niego wystąpił jakiś inny tancerz, ale bardzo fajny zwłaszcza wizualnie :wink: )

'Hollyday' to inspirowana powieścią 'Śniadanie u Tiffany'ego' Trumana Capote'a historia czarująco szalonej, pięknej Holly, która przyjeżdża do Nowego Jorku na zaproszenie ekskluzywnego magazynu dla kobiet Starlight. Holly będąc u szczytu sławy musi skonfrontować się ze swoimi marzeniami. Słynne zdanie Andy'ego Warhola "W tym kraju każdy miał lub będzie miał swoje dziesięć minut", w przypadku Holly są jak wyrok, który wraz z wygaśnięciem kontraktu skazuje ją na zniknięcie. Jej krótka przyjaźń z Fredem - niespełnionym kompozytorem i początkującym pisarzem, to jednocześnie nadzieja utrwalenia tych kilku minut sławy poprzez stworzenie legendy Holly.


Tu opis będzie bardziej okrojony, bo w zasadzie to jestem 'na gorąco', a poza zacytowanym opisem, nie bardzo jest tu co więcej opowiadać, bo może fabularnie nie dzieje się wiele, ale za to chłonie się przeżycia i odczucia bohaterów, zwłaszcza Holly, o których czasem bezpośrednio opowiada zwrócona prosto do publiczności. Holly dostaje te swoje 10 minut sławy, a potem boleśnie spada w dół zarówno psychicznie jak i fizycznie. Bohaterkę poznajemy w momencie, gdy schodzi piętro niżej do sąsiada Freda, by go ochrzanić za głośne słuchanie muzyki. Fred proponuje Holly wspólne mieszkanie. Start w karierze zapewnia Holly Rita (Ewa Błaszczyk). W tym miejscu powiem, że Ewa wygląda wprost wspaniale. Nie mówię o twarzy na której niestety już widać upływ czasu, ale jaką ona ma figurę! W czarnych obcisłych spodniach i króciutkiej marynarce z prawie platynowymi długimi włosami (np. dobra peruką, która tylko w połowie wygląda jak peruka)- nieziemska. Idealnie ucharakteryzowana kobieta sukcesu. Daje ona Holly jeszcze jedną zabawkę- swojego partnera, istnego (z początku) żigolaka- Jima (Antoni Pawlicki), którym tylko manipuluje, a jemu jest tak wygodnie. Tak się poznają, potem poznaje Freda i stają się taką świętą trójcą. W spektaklu pojawia się również Mieczysław Zbrojewicz w roli Maxa- przypadkowo przez Holly poznanego na jednej z imprez faceta z którym wdaje się w romans, ten natomiast dużo jej obiecuje, za co Holly musi zapłacić wysoką cenę. Dzieje się dużo. Nawet ja miałam wrażenie małej niespójności, gdy pojawił się pewien wątek mianowicie związku gejowskiego Freda i Jima, na pewno atrakcyjny, ale nie wiem czy ciut nie rozpraszający od głównego tematu i czy do końca potrzebny. Ale w końcu co, czy wszystko musi być aż tak logiczne i spójne? W życiu tak nie ma, zwłaszcza w życiu celebrytów. Moim zdaniem to po prostu maksymalnie pokazanie kulisów świata ludzi znanych i wyluzowanych.
Wszyscy imprezują, zażywają środki odurzając (próbują odurzyć publiczność, wydmuchując np. działkę mąki w jej stronę), czasem nie kontaktują, czego gra świetnie im wychodzi (zwłaszcza Antkowi), ma się wrażenie, że może sam coś buchnął przed wyjście man scenę. Wszyscy ze wszystkimi się całują i o ile to nie stanowi jakiegoś szoku, to na pewno niebywałym zaskoczeniem dla widza jest rozebranie się aktora na scenie (nie powiem którego). Teraz zacytuję fragment pewnego przekrojowego tekstu, którego lekturę poczyniłam dziś rano i okazało się, że ładnie mi treść do opisu pasuje: „Nikt nie przypuszczał oglądając fabułę, że będzie to koniecznie, więc pojawia się w głowie widza pytanie po co? Takie zagranie wywołuje chwilowe wstrzymanie oddechu na widowni, gdyż nie jest się przygotowanym na tak odważny gest. W kinie takie sceny przyjmowane są łatwiej, ponieważ nie ma się bezpośredniego kontaktu z aktorem. Istnieje „intymna” przestrzeń ekranu. W teatrze wszystko rozgrywa się przed oczyma widza, który nie ma gdzie „uciec” ani wzrokiem ani słowem (w kinie często takie sceny są po cichu komentowane czy publiczność reaguje na nie spontanicznie, gdyż ciemna sala kina daje margines bezpieczeństwa).” Wcale nie przeszkadza, to, że scena ta odbywa się ciut dalej niż ten najpierwszy plan, i tak jest dobrze wyeksponowana. Drobna różnica w ocenie jest taka, że ja absolutnie nie pytałam 'po co?' tak jakby nie było na to czasu. Poza tym na co mam narzekać? Czy to nie jest po prostu, dajmy na to, atrakcyjny widok, który należy odebrać czysto fizycznie i wizualnie?
Aha, tu też śpiewają. Mamy wspólny utwór Holly i Franka. Jest to jego wstępna kompozycja, bo marzy mu się zostać kompozytorem właśnie i mamy solo będącej na dnie już Holly. Charakterystyczna kompozycja dla The Calogu i podobny kanon wplecenia utworów w akcję jak w przypadku 'Ellinga'.
Nie ma się też co sugerować tym, że spektakl grany jest na dużej scenie. Bo scena wcale nie jest duża. Wypada 6 pierwszych rzędów krzeseł i aktorzy grają już na podłodze przed sceną, na podwyższeniu znajduje się mały drugi plan, który i tak jest blisko, zwłaszcza jak ktoś siedzi w pierwszym lub drugim rzędzie. Niesamowite to jest, znowu ta bliskość, to wejście w historię, czucie najmniejszego ruchu, zapachu, dźwięku, nawet kontakt wzrokowy jak się któryś aktor zafiksuje :mrgreen:
No, to na razie tyle.



A 'Niżyński' nadal nadal czeka <sciana> . :mrgreen: :mrgreen:
_________________
"W przestrzeni bez granic
na sygnał czekamy
ukryci wśród gwiazd... [...]
Czekamy z nadzieją,
że serca się zmienią,
że zmieni się świat
i wróci ten czas zapomniany..."
 
 
majlen 
Rezydent przy barze...



Wiek: 26
Dołączyła: 03 Mar 2007
Posty: 1692
Skąd: Tomaszów Mazowiecki
Wysłany: 2009-11-29, 22:24   
   Ulubiona płyta Janusza Radka: Serwus Madonna
   Ulubiony recital Janusza Radka: Królowa Nocy
   Ulubiony utwór z płyt Janusza Radka: Wiersze wojenne
   Ulubiony utwór z recitali Janusza Radka: Pieśń Puka
   Inny ulubiony utwór Janusza Radka: Wielka woda


Niżynski czeka cały czas :D

ja juz pisalam o 'Pamietniku z PW' w Teatrze Kamienica w Wa-wie :) swietne, ja nie bede nic wiecej mowic, bo tego sie opisac slowami nie da... tylko ze muzyke skomponowal Mateusz Pospieszalski ;)

jednak zawsze od piwa wole teatr ;]

fakt, Prosiaku, to on :P
_________________
Someday girl I don't know when
we're gonna get to that place
Where we really want to go
and we'll walk in the sun
But till then tramps like us
baby we were BORN TO RUN
 
 
Sabcia 
Stały bywalec...


Wiek: 28
Dołączyła: 21 Lip 2007
Posty: 947
Skąd: Mielec/Rumunia
Wysłany: 2010-02-18, 12:15   
   Ulubiona płyta Janusza Radka: Dziękuję za miłość
   Ulubiony recital Janusza Radka: Królowa Nocy
   Ulubiony utwór z płyt Janusza Radka: Dobranoc
   Ulubiony utwór z recitali Janusza Radka: Tango
   Inny ulubiony utwór Janusza Radka: Belle


Teatr Muzyczny Roma w Warszawie właśnie podał obsadę do nowego musicalu Les Miserables ( Nędznicy)
Janusz Kruciński został ku radości wielu osób Valjeanem a Łukasz Dziedzic, znany ze swojej genialnej kreacji księcia von Krolocka z Tańca Wampirów będzie Javertem.
Na szczęście Damian Aleksander jest tylko ( i aż) w drugiej obsadzie.
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template Acid v 0.4 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne

Wszelkie prawa zastrzeżone. Wielkie podziękowania dla Przema www.www.przemo.org/phpBB2/ za najlepszy możliwy skrypt forum.
Banner forum wykonała Magdalena "Maddie" Nosal. Wykorzystano zdjęcie autorstwa smARTstudio.

Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 15